W ostatnich dniach wracając ze studia Republiki spotkałem się, dyskutując ze współpasażerem, po raz kolejny z opinią „A po co pieniądze na armię? Armia to przeżytek, dzisiaj w stosunkach międzynarodowych liczy się co innego”. Opinia poparta była paroma nazwiskami autorytetów, których nie znałem i paroma tytułami książek, których nie czytałem i raczej pewnie nie przeczytam. Cóż, rzeczywiście czasem brak mi teoretycznej podbudowy w dyskusjach które ośmielam się prowadzić. Często kieruję się w nich zdrowym (w moim pojęciu) rozsądkiem lub zwyczajnym chłopskim rozumem.

Ale niech tam, i ja się podeprę. Pamiętacie wywiad z gen. Polką? Powiedział coś co mocno zostało mi w pamięci, choć z racji tego, ze za chwilę wyjeżdżam nie sprawdzę tego cytatu i mogę się mylić w szczegółach: „Chętniej pomaga się tym, którzy sami są sobie w stanie pomóc”. Oczywiście mamy XXI wiek, wiek cyberwojen, dronów, podboju kosmosu i telefonów komórkowych, ale warto pamiętać, że Rosja wjechała do Gruzji całkiem standardowymi czołgami. Że my nie jesteśmy Gruzją? Pewnie, Gruzja też myślała, że ma po swojej stronie USA i za chwilę zostanie członkiem NATO. Że część rosyjskich czołgów się po drodze zepsuła? Wystarczyło tych, które dojechały. Że i tak nie mamy szans z Rosją? To po co nam w ogóle państwo? Oddajmy klucze Moskwie lub Berlinowi, na pewno lepiej się nimi zajmą. Fukuyama choć taki łebski a też się mylił. Być może wojny nie będzie, ale moim zdaniem powinniśmy być na nią gotowi.

Zadałem kilka pytań na temat sytuacji geopolitycznej Polski Grzegorzowi Kostrzewie – Zorbasowi. Co sądzi na temat stosunków Sikorski – Ławrow? A o broni nuklearnej w Okręgu Kaliningradzkim? Czy powinniśmy się liczyć z możliwością wybuchu konfliktu zbrojnego z Rosją? Czy możemy liczyć na NATO? Co z Ukrainą i szerzej, naszą polityką wschodnią? Czy warto rozważyć zbliżenie z Chinami? I jak ugryźć Smoleńsk?

Jeśli chcecie wiedzieć zapraszam jutro o 9.00. Blogpublika.com